poniedziałek, 30 lipca 2007

Bielizna nocna


Nagość w domowych pieleszach? Albo w łóżku? To bezwstydne!
Początek tzw. homewear, czyli strojów po domu datuje się na ostatnie dwudziestopięciolecie XVII wieku. Wtedy to zaczęto nosić błyszczące szlafroki. Szyto je z indyjskiego perkalu, który za cenę złota kupowali i sprowadzali do Europy zamożni szlachcice. Ponieważ importu tego prawnie zakazano (bawełna z Indii była konkurencją dla francuskich jedwabi i wełen), te perkalowe stroje można było nosić tylko w domu. Tak zapanowała moda na wygodne szlafroki.
Czar pierwszej podomki
Modę na damskie podomki wylansowała około 1781 roku królowa francuska Maria Antonina, stąd nazywano je "koszulami a la królowa". Były proste w kroju, uszyte z przeźroczystej gazy lub jedwabiu. Na spodzie, u dołu spódnicy miały falbanę. Również mocno wycięty dekolt podomki zdobiła falbanka.
Zamierzchłe początki nocnej koszuli...
Koszuli do spania używali już prawdopodobnie w średniowieczu przedstawiciele zamożnych klas społecznych. Przez skromność, lub raczej pruderię, narzucano kobietom, aby się myły "pod płócienną koszulą, która chroni ich ciała przed własnym wzrokiem". Zwyczaj ten się upowszechnił i utrzymał aż do początków naszego wieku w niektórych pensjonatach dla dziewcząt z dobrych rodzin. Dziś można tylko załamać ręce nad takim myciem!
...z intymną dziurką
W czasach niezwykle pruderyjnych (XIX wiek), gdy stroje domowe były prawdziwym pancerzem bezpieczeństwa, koszule nocne miały z przodu specjalne, artystycznie wycięte otwory. Ich przeznaczenie było jedno: umożliwiały spełnianie obowiązku małżeńskiego bez zdejmowania odzienia i obnażania się. Ta "dziurka szczęścia", jak ją nazywano, często otoczona była artystycznym haftem, co czyniło z niej prawdziwą ozdobę zwykłej koszuli.
Koronkowy dezabil
W mniej odległych czasach, dwa modne słowa odmieniły intymny świat bielizny domowej: dezabil i piżama. Wykorzystujący koronki, wstążki i jedwab dezabil z początków, stulecia był negliżem (tak go określano) kuszącym i kosztownym, który nosiło się też często rano po wstaniu z łóżka. W istocie ta bielizna przypominała suknię wieczorową, tyle że uszytą z delikatniejszych materiałów - odkryte plecy, zarzucony do tyłu szal, bolerko. Trudno to było nazwać negliżem!
Aż nastał czas piżamy
Dopiero rewolucja piżamowa pozwoliła nosić swobodniejszy strój domowy. Modny francuski krawiec Paul Poiret i moda na orientalizm skłoniły kobiety do noszenia satynowych piżam. Choć prostsze od dezabilu, stały się równie powabne, jak masy falbanek. Pierwsze spodnie na nogach kobiety były właśnie częścią nocnej bielizny! Pojawienie się zaś na ekranie kin Grety Garbo w satynowej piżamie (1926 rok) potwierdziło nowoczesność i seksapil tego nowego stroju.

Materiał zaczerpnięty z "Magazynu Mody Intymnej"

Brak komentarzy: